Make Poland Great Again?

przez Dariusz Węcławski

Bez kategorii

Niełatwo posądzić mnie o propisowskie sympatie ale… trudno też zdzierżyć mi próby całkowitego zdezawuowania wizyty Trumpa w Polsce, których pełno nie tylko w sieci, ale i w mediach polskich i zagranicznych. Mam świadomość jak Trump odbierany jest w samych Stanach i Europie, kto go wybierał i dlaczego imponuje mu izolująca się Polska pod rządami PiS ale… No właśnie, może warto wzbić się ponad to?
Wizyta jaka była każdy widział. A że każdy widzi po swojemu, to ktoś widział wiwatujące tłumy, a ktoś inny tylko wrzeszczącą i gestykulującą niczym „Staruch” na „Żylecie” posłankę Pawłowicz. Ktoś jeszcze dostrzegł dłoń Agaty Dudy sprytnie omijającą wyciągniętą rękę amerykańskiego prezydenta aby wylądować w dłoni pięknej Melanii. A jeszcze ktoś zarejestrował buczenie i gwizdy zwiezionych autobusami statystów na dźwięk nazwiska Lecha Wałęsy witanego przez Trumpa. Antoni Macierewicz dostrzegł wspaniały biznes życia na „Patriotach” i gazie, a Jacek Żakowski widzi tam zakup… nawet nie kota w worku, a pustego worka, do którego ktoś kiedyś może włoży marnego kota i najdroższy gaz na świecie. Kukiz i „Gazeta Polska” rozpływali się jak naiwne dzieci nad słowami Donalda o wartościach, sile ducha Polaków, Bogu i „duszy Europy”, gdy tymczasem „Wyborcza” napisała, że amerykański prezydent przyjechał do Warszawy głównie po to, żeby telewizje mogły zarejestrować zwieziony przez PiS tłum skandujący jego nazwisko. Dla niektórych wszystko, nawet samego Trumpa, przyćmiły daremne żale Andrzeja Dudy podczas konferencji prasowej z amerykańskim prezydentem o niepokazanie w TVN jego wizyty w Chorwacji. A sam prezydent Duda zobaczył w przemówieniu swojego amerykańskiego odpowiednika „Polskę jako kraj z amerykańskiego snu”. Taki Marek Migalski widział tylko komiwojażera sprzedającego w Polsce swoje towary. Z kolei komentatorzy amerykańscy („Wall Street Journal” czy CBS) usłyszeli przemówienie nie tyle do Polaków, ale do świata. I to ważne przemówienie, przedstawiające istotę nowej prezydentury jako obronę tradycji zachodu. Ukraińcy dostrzegli głównie grożenie palcem Putinowi. A gdzie leży prawda? Tam gdzie zwykle, czyli pośrodku.
Na pewno to, że Trump był w Polsce przed Hamburgiem, to jak o niej mówił, to co mówił o bezpieczeństwie, o wspólnych wartościach, czy o Rosji jest dla nas bardzo ważne. Na pewno też mógł powiedzieć więcej o gwarancjach sojuszniczych, choć zapewnienie dotyczące słynnego artykułu 5 padło. Na pewno mówił trochę do Polaków, trochę do świata, a trochę do Amerykanów. I na pewno tę wizytę odnotował i komentuje cały świat (przemówienie transmitowały wszystkie stacje informacyjne w USA), rozważając między innymi dlaczego do niej doszło właśnie w Polsce i co to oznacza. To dobrze, że Trump wspomniał o Wałęsie, choć nie było to na rękę rządzącym. Zapewne miało to choć trochę wypełnić pustkę spowodowaną jego milczeniem w kwestii łamania konstytucji, postępowania wobec mediów i problemów z zasadami demokracji w Polsce. To dobrze, że odnosił się do chrześcijańskich korzeni i przywołał słowa „My chcemy Boga”, choć wyraźnie nie pasuje to do wizji neutralnej światopoglądowo i odcinającej się od korzeni chrześcijańskich Unii Europejskiej. Ale czy to ma oznaczać, że Trump z polskim rządem wbija klin pomiędzy europejską jedność, jak sugerują komentatorzy niemieccy i niektórzy polscy? Niemieckim komentatorom nie podoba się jeszcze bardziej coś innego. Nie podoba się im, że w ogóle Trump odwiedził Polskę przed Hamburgiem, że krytykuje Rosję i gazowe biznesy niemiecko rosyjskie, że ciepło mówi o Trójmorzu. Nazywają tę wizytę „jawnym antyeuropejskim gestem”. W Polsce nikt chyba nie ma wątpliwości, że Nord Stream i Nord Stream 2 to nie biznes tylko polityka. Przynajmniej ze strony Rosji. Czy można się dziwić, że w takiej sytuacji szukamy bezpieczeństwa poza UE? Czy można się dziwić, że szukamy współpracy na linii północ-południe w ramach Trójmorza, skoro niektóre przedsięwzięcia w osi wschód-zachód z powodów politycznych omijają nasz kraj? Ponadto amerykański prezydent skrytykował naszego zachodniego sąsiada za zbyt małe nakłady na obronność. I do tego jeszcze ta sceneria przemówienia – pomnik Powstania Warszawskiego, które jest haniebną kartą historii naszych sąsiadów. A i zestawienie przyjaźnie nastawionych Polaków (choć i u nas protestowała lewica z Partią Razem na czele) z wrogimi manifestacjami i zadymami w Hamburgu w odstępie raptem dwóch dni, też nie pozostaje bez wpływu na niemieckie komentarze, nastroje i poczucie kaca. Nawet słowa o biurokracji jako zagrożeniu poniekąd dotykały Niemiec.
Ale to zmartwienia Niemców. Polska natomiast musi tę wizytę wykorzystać dla siebie, a nie przeciwko sobie. Tak jak Trump wykorzystał tę wizytę dla siebie i Ameryki. Cała Polska, a nie tylko rządzący. Choć to od rządzących będzie zależało czy wizyta i słowa Trumpa przybliżą nas, czy oddalą od wspólnej Europy. Czy będziemy po niej mocniejsi politycznie i gospodarczo. Czy rządzący wykorzystają tę koniunkturę dla dobra całej Polski i wszystkich Polaków, czy tylko dla swoich krótkowzrocznych i płytkich celów politycznych. To głównie oni mogą tę wizytę spożytkować dla jednoczenia Polaków, albo zmarnować, jeszcze bardziej ich dzieląc. Możemy na niej wszyscy wygrać lub wszyscy przegrać. Słowem, możemy… „Make Poland Great Again”, albo jeszcze bardzie pogrążyć się w małostkowych konfliktach wewnętrznych. Innej opcji nie ma.
Make Poland Great Again

http://zielona-zaraza.blog.pl/2017/07/08/make-poland-great-again/

Wróć

Dodaj komentarz

Jaka jest suma 2 i 4?

Zielona Zaraza to też profil na FB

Możesz komentować wpisy tutaj lub zajrzeć na oficjalny profil