Profesor Janusz Degler o teatrze, wystawaniu ponad przeciętność oraz zwyczajnie o mądrych i głupich - 06-400.pl Ciechanów informacje aktualności
Wywiad
  • 06-400.pl
  • Aktualności
  • Profesor Janusz Degler o teatrze, wystawaniu ponad przeciętność oraz zwyczajnie o mądrych i głupich

Profesor Janusz Degler o teatrze, wystawaniu ponad przeciętność oraz zwyczajnie o mądrych i głupich

RR 0

fot.: festiwal.wroc.pl

Redakcja: Bardzo dziękuję, że zechciał Pan Profesor poświęcić czas, żeby z nami porozmawiać o zamieszaniu wokół naszego ciechanowskiego teatru Exodus.

prof. Janusz Degler: Mnie decyzja pani dyrektor  Centrum Kultury głęboko poruszyła i nie kryję, że oburzyła. To jest decyzja szkodliwa dla kultury miasta. Stanowi także wstydliwą plamę na wizerunku miasta. Sądzę, że pani dyrektor skorzystała z  pretekstu, iż teatr nie wystąpił na tym festiwalu, i wyrzuciła cały zespół na bruk.
To  tak jakby właściciel pięknego, oszlifowanego diamentu wyrzucił go przez okno na ulicę.

Takie są odczucia też sporej części mieszkańców.

Exodus jest rzeczywiście, jak napisałem w liście otwartym do lokalnych mediów, i chlubą i wizytówką Ciechanowa. Pani dyrektor nie rozumie, że jeśli aktor jest niedysponowany, a tak  właśnie było, to w  zespole amatorskim nie można go zastąpić w ciągu 24 godzin. To jest możliwe w teatrze zawodowym i to też z kłopotami.

Ja myślę, że tu nawet nie ma co szukać tłumaczeń. Podawanie absencji jako powodu zmiany warunków współpracy jest ewidentnie tylko pretekstem.

Działalność Teatru Exodus to ewenement nie tylko w dziejach scenicznych Witkacego. Niezmiernie rzadko teatr amatorski decyduje się realizowac tak niezwykle ambitny i trudny program. Od trzynastu lat wystawiają prawie wyłącznie Witkacego, który przecież jest najtrudniejszym polskim dramaturgiem.

Wiele teatrów zawodowych nie umiało sobie z nim poradzić. Co prawda był jeden zespół, który przez 20 lat grał wyłącznie sztuki Witkacego. To teatr "Cricot 2" Tadeusza Kantora. Dla niego jednak teksty Witkacego były tylko podstawą do realizacji własnych, bardzo oryginalnych koncepcji teatralnych i artystycznych, jak teatr zerowy czy teatr happeningowy itd.

Oczywiście, Kasia Dąbrowska nie idzie tą drogą. To są przedstawienia bardzo przemyślane, będące rezultatem wnikliwego czytania tekstu. One są po prostu mądre. I także ciekawe pod względem plastycznym. Przy czym, jak to podkreśliłem w liście otwartym, zespół mierzy się z najtrudniejszymi sztukami. "Janulka, córka Fizdejki" czy "Tumor Mózgowicz" to dramaty, które teatry zawodowe omijają z daleka.

Proszę sobie wyobrazić, że "Janulka", w ciągu 90 lat od napisania, miała u nas tylko trzy realizacje. Teatr Exodus wystawił ją jako czwarty zespół w dziejach scenicznych Witkacego. Podobnie z "Mózgowiczem" (zaledwie trzy realizacje!) i z "Pragmatystami". To przedstawienie zachwyciło uczestników sesji witkacowskiej w Słupsku cztery lata temu.  Potem musiałem tłumaczyć wielu osobom, m.in. z Francji, z Włoch, co to za zespół. Nie chcieli wierzyć, że to zespół amatorski. Nie wierzyli też, że pochodzi z miasta, którego nazwę po raz pierwszy w życiu usłyszeli. Tłumaczyłem też, że Ciechanów to nie jest jakaś dzielnica Zakopanego, ale duży ośrodek miejski. Nie ukrywali podziwu dla władz miasta i powiatu, że mądrze pojmują swą rolę jako mecenasów kultury i wspierają zespół i jego poczynania.

Proszę się nie dziwić, ale ja zupełnie nie rozumiem, jak  można było dopuścić do tej eksmisji? Dlaczego władze miasta nie reagują?
Dlaczego na przykład radni miasta czy powiatu nie podjęli się mediacji? Gdzie są radni z  obu komisji kultury? Bardzo mnie dziwi obojętność władz w tej sprawie. Ciągle dopominamy się, aby każdy urzędnik  ponosił odpowiedzialność za swe błędne decyzje. Według mnie była to decyzja nieprzemyślana, nieodpowiedzialna i wręcz szkodliwa. Szkodliwa dla miasta, dla kultury i dla samego zespołu. Zniszczyć coś jest bardzo łatwo, ale odbudować  znacznie trudniej.

Z PCKiSz odeszły już wcześniej inne zespoły. Po cichu mówiło się też o towarzyszących temu dość nieprzyjemnych okolicznościach.

Jest to tym bardziej przykre, bo pani dyrektor powinna być dla tych zespołów światłym mecenasem i otoczyć ich opieką.  Działalność amatorów to w dzisiejszych czasach coś bardzo szlachetnego i bezinteresownego.
Robią to z pasją i z poświęceniem, czesto z czystej miłości Dlatego zasługują na szacunek i uznanie.
A przecież ta decyzja może doprowadzić do tego, że zespół  przestanie istnieć. Byłoby to po prostu hańbą. Jeżeli były już podobne decyzje, to tym bardziej dziwię się władzom miasta. Dlaczego toleruje to Prezydent Miasta?

My tu mamy takie pomieszanie. Jest miasto, które nie ma praw grodzkich, tzn. jest miasto i odrębnie powiat. Ciągłe potyczki między jedną a druga instytucją doprowadzają do takiej niechęci jednych do drugich.

Czyli znowu wchodzą w grę ambicje "polityków" (nazwijmy ich tak w cudzysłowie), jakieś gry i gierki, które mają dowieść, kto jest ważniejszy. Niestety, cierpi na tym kultura, która staje się terenem tych żałosnych rozgrywek i często ginie coś autentycznie wartosciowego.

Czy w tej sprawie miał Pan Profesor okazję rozmawiać z Panią Dyrektor choćby? Czy ktoś się z Panem kontaktował?

Z panią dyrektor nie rozmawiałem. Wiem, że mój list jest czytany.

On jest bardzo szeroko i bardzo gorąco komentowany również, zresztą jak i cała sytuacja Exodusa. Ogranicza się to jednak do dyskusji, dyskusji osobistych i rozmów w mniejszym gronie oraz dyskusji na forum gazety wyborczej, które tu dosyć żywo na takie wydarzenia reaguje.

Panie Redaktorze, tu trzeba podjąć szybkie decyzje

Ta przedłużająca się sytuacja sprawia też, że odpowiedzialność się powoli rozmywa

Sytuacja jest jasna. Wykorzystano dogodny pretekst, bo ktoś chciał się pozbyć bardzo wartościowego zespołu, który dużo już zrobił dla kultury miasta.
Zasłużyli na wysokie nagrody, a dzieje się im krzywda.
To są moje dzieci. Tak ich nazywam, gdy się spotykamy. Towarzyszę im od wielu lat. Byłem też w Ciechanowie. Widziałem ich świetne przedstawienie "Mątwy". Zaprosiłem ich wtedy do Słupska.
Uważam, że obecnie jest to jeden z najbardziej ambitnych zespołów amatorskich w Polsce, który całą swoją działalnością wpisał się już na trwałe w historię recepcji teatralnej Witkacego.
Zainteresowanie zespołem wykracza poza nasze granice. Pytają mnie o niego witkacolodzy w wielu krajach, którzy nie kryją podziwu, że w takim mieście jak Ciechanów przez tyle lat działa dobry zespół - wierny i bezgranicznie oddany Witkacemu. To powinien być powód do myślenia dla władz. Taką perłę trzeba chronić! I trzeba im pomagać. Nie wolno dopuścić do tego, aby zespół, nie mając warunków do pracy, musiał zakończyć działalność.

Szczególnie, że pani Kasia jest chyba raczej osobą skromną i walka to dla niej nowe wyzwanie.

Znam ją bardzo dobrze. Utrzymujemy stały kontakt korespondencyjny. Przyjeżdża z zespołem na każdą promocję kolejnych tomów "Dzieł zebranych" Witkacego. Zaprosił ją też Andrzej Dziuk do Teatru Witkacego w Zakopanem, co na pewno było wyróżnieniem.
Może istotnie ona nie umie walczyć o swoje, jak potrafią inni. Tym bardziej trzeba jej pomóc.

Myśli Pan Profesor, że jest jakaś szansa dogadania się, w tym całym galimatiasie, między PCKiSz i Exodusem? To był teatr utworzony przy PCKiSz i tam się toczy również potyczka prawna choćby o samą jego nazwę.

Coś takiego! To jest niesłychane!
To kolejny dowód, przepraszam, że powiem wprost, głupoty urzędników ...

Głupoty, krótkowzroczności i parę jeszcze epitetów by się znalazło?

... i braku odpowiedzialności.
To jest nieszczęście dla naszego kraju, gdy w sprawy kultury miesza się polityka. Nieuchronnie traci na tym oczywiście kultura. Ileż mieliśmy przykładów, że skutkiem tego było zniszczenie cennych inicjatyw i wartościowego dorobku!

Jak już zespół znajdzie sobie nowe miejsce, czy  Pan Profesor da się zaprosić na jego kolejne przedstawienie?

Oczywiscie, przyjadę, przyjadę natychmiast. I jestem pewien, że to będzie dobry spektakl. Z radością też powiem coś na jego temat.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję i .. walczcie o Teatr Exodus, wart jest tego!

Wróć