przez XY (1 komentarzy)

Człowiek został zabity w ścisłym centrum, w najbardziej reprezentacyjnym punkcie miasta. Miejscu, gdzie każdy mieszkaniec o dowolnej porze dnia i nocy powinien czuć się bezpiecznie.

"Spadaj frajerze"

Brutalne zabójstwo Kamila wstrząsnęło wieloma mieszkańcami. Bulwersujący był nie tylko sposób popełnienia tej zbrodni, ale również miejsce jej popełnienia. Człowiek został zabity w ścisłym centrum, w najbardziej reprezentacyjnym punkcie miasta, w miejscu gdzie każdy mieszkaniec, o dowolnej porze dnia i nocy, powinien czuć się bezpiecznie.
Zbrodnia ta przypomniała inne zdarzenie. Minęły bowiem już trzy lata od zabójstwa Andrzeja, młodego człowieka, który miał odwagę aby wystąpić w obronie kobiety.  Co łączy te dwa zdarzenia? Wbrew pozorom sporo. W jednym i drugim przypadku zginęli młodzi ludzie, będący na starcie swojego dorosłego życia. Obaj zostali brutalnie pobici, byli bici po głowach i gdy już nie mogli się bronić przed psychopatyczną agresją kopani.
Sporo łączy również sprawców. Obaj to młodzi ludzie, wychowani w Ciechanowie i przede wszystkim niedostosowani do życia w społeczeństwie. Obaj też dorastali do popełnienia zbrodni, a ich aspołeczne zachowania tolerowane były przez otoczenie i nie spotykały odpowiednio wcześniej z zasłużoną karą. Nikt nie przerwał ich drogi do przestępstwa.
Prowadzona w gronie znajomych dyskusja doprowadziła do wniosku, że oba te zabójstwa łączy jeszcze jedno – winę ponoszą nie tylko bezpośredni sprawcy, ale również wielu tak zwanych „normalnych” mieszkańców naszego miasta.  Oczywiście nie chodzi tu o odpowiedzialność karną, ale moralną.  Grzech zaniedbania – bierność, tolerowanie zła i znieczulicę.  Byli świadkowie, ale nie udzielili pomocy. Odwrócili się, uciekli.
Wiedzieliśmy, że ofiarami brutalnych napaści nie są wyłącznie ci dwaj młodzi mężczyźni, których nie ma już wśród nas.  Brutalnie pobito wielu ciechanowian. Wśród ofiar są zarówno młodzi ludzie, jak i osoby w podeszłym wieku.  Pobito nawet jednego z najbardziej szanowanych ciechanowskich księży.  Wielu sprawców tych przestępstw dalej cieszy się wolnością. Dlaczego?  Świadkowie udają, że nic nie pamiętają. Osoby, które mają wiedzę nie chcą się nią podzielić z organami ścigania.  No i jest jeszcze jeden czynnik skutecznie zwalczający chęć doprowadzenia do ukarania sprawców – strach. Zwykły zwierzęcy strach przed odwetem bandziorów.
Postanowiliśmy jednak spróbować wstrząsnąć sumieniami ciechanowian. Jeden z kolegów rzucił na ciechanowskim forum internetowym pomysł zorganizowania marszu milczenia. Pomysł spotkał się z zainteresowaniem kilku osób i wspólnie podjęliśmy trud jego zorganizowania.  Chcąc uniknąć oskarżeń o ewentualne powiązania z jakąś opcją polityczną, samorządową czy jakąkolwiek inną organizacją staraliśmy się zachować pełną anonimowość osób zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Jedynie jeden z kolegów, musiał podać swoje dane, gdy składał do Urzędu Miasta dokumenty związane z organizacją marszu.  Podczas przygotowań wiele osób służyło bezinteresowną pomocą, część mediów ciechanowskich bezinteresownie pomagało w sprawach organizacyjnych, a właściciel jednej z ciechanowskich drukarni za darmo wydrukował plakaty i ulotki.   Wysłano zaproszenia, między innymi do władz miasta i powiatu, do biur posłów z naszego okręgu.  Informacje podały również ciechanowskie media.
Nadszedł dzień marszu, o godzinie 16.00 spotkaliśmy się na placu JPII, tuż pod ratuszem i czekaliśmy na mieszkańców miasta.  Przybyli organizatorzy, przedstawiciele wszystkich ciechanowskich mediów, rodzina i znajomi zamordowanego Kamila, przedstawiciel policji i garstka mieszkańców miasta. Nie było nas dużo, ale bez wątpienia były to osoby którym zależy na bezpieczeństwie w Ciechanowie.  Miałem nadzieję, że swoją obecnością zaszczyci nas komendant Straży Miejskiej, który wraz z jednym ze strażników podjechał i zaparkował tuż przy nas. Nie zdobył się jednak na odwagę i pozostał w samochodzie.  Z drugiej strony może to i lepiej, gdyż obaj panowie zademonstrowali przy okazji swoje podejście do przestrzegania prawa – pasy bezpieczeństwa nie były zapięte!
Trochę opóźniliśmy czas rozpoczęcia marszu, do ostatniej chwili mając nadzieję, że dołączą się do nas przedstawiciele Ratusza i Starostwa.  Niestety nikt się nie pojawił.  Co prawda w tym czasie wielu urzędników, po zakończonym dniu pracy opuściło Ratusz, jednak nikt się nie dołączył.
Przeszliśmy pod „Merkurego”, gdzie przed sklepem, na miejskim chodniku zapalono znicz.  Zdarzyła się wtedy jedyna nieprzyjemna sytuacja. Ze sklepu wyleciał jego właściciel, złapał palący się znicz i zaniósł na tył sklepu. Na zwróconą uwagę, że to nie jest jego znicz, nie on go zapalał i nie on będzie wyznaczał miejsce, gdzie ten będzie stał odrzekł:
- Spadaj frajerze.
Po kilku emocjonalnych wypowiedziach, bardzo wyważonej i ciepło przyjętej wypowiedzi przedstawiciela policji zakończyliśmy marsz. Na miejscu zostali organizatorzy i rodzina Kamila. Podeszła do nas również sprzedawczyni z „Merkurego”, która przedstawiła przebieg wydarzeń tamtej tragicznej nocy.
Kilka godzin po zakończeniu marszu, po opadnięciu emocji nadszedł czas na pierwsze wnioski:
1. Udało się zebrać garstkę ludzi, którym sprawy bezpieczeństwa obywateli nie są obce i którzy chcą pracować dla dobra społecznego nie licząc na jakiekolwiek z tego korzyści.
2. Czeka nas sporo pracy i będzie to praca u podstaw.
3. Frekwencja raczej była bliższa pesymistycznym szacunkom. Potwierdziła jednak wstępną ocenę problemu jakim jest bierność mieszkańców miasta.  Pewnie byłaby większa, jak to żartem zasugerował jeden z uczestników, gdyby ustawić parę parasoli i serwować darmowe piwo.
4. Niewątpliwie dużo szkody wyrządził pewien redaktor z „Tygodnika Ciechanowskiego”, który z pełną premedytacją podjął próbę dyskredytacji idei marszu. Niemniej jednak, z naburmuszoną miną, wziął w nim udział i aby uniknąć posądzeń o używanie „agresywnego języka” dostał kopię wygłoszonego przemówienia.  W przeciwieństwie do niego mi jest po drodze z każdym, komu drogie jest bezpieczeństwo mieszkańców naszego miasta i to niezależnie od tego jaki jest ich status społeczny, wykształcenie czy sposób wyrażania się. Liczą się intencje. Język salonów nie do wszystkich trafia.
5. Władze miasta całkowicie nas zlekceważyły.  Nawet nie umieszczono na stronie urzędu informacji o marszu.  W ten sposób pokazano jaki jest stosunek władz do spraw bezpieczeństwa obywateli.  Wychodzący urzędnicy tylko to potwierdzili
6. Starostwo również nas całkowicie zlekceważyło. Tutaj jednak nic mnie nie dziwi, gdyż po obejrzeniu programu „Interwencje” Polsatu nie mam najmniejszych wątpliwości jaki jest ich stosunek do bezpieczeństwa obywateli.
7. Jedynie jeden poseł, dwóch radnych miejskich i jeden powiatowy skontaktowali się z organizatorami, aby przekazać informację, iż nie będą mogli uczestniczyć w marszu. Kto to był i jakie opcje polityczne reprezentuje nie ma tutaj znaczenia. Marsz z założenia był apolityczny i tak ma pozostać. Jednak w dalszej działalności na rzecz bezpieczeństwa z tymi osobami będziemy współdziałać.
8. Kwestia nocnej sprzedaży alkoholu w rejonie deptaka winna być jak najszybciej rozwiązana. Na tym problemie trzeba się skupić.
9.  Osobom dyskredytującym inicjatywę proponuję spotkać się z matką zamordowanego i spojrzeć jej prosto w oczy.  Dopiero po tym będą mieć prawo wypowiedzieć się publicznie.
Kończąc ten być może przydługi i przepełniony emocjami wywód chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w marszu, w jego przygotowaniu i zabezpieczeniu. Jesteście wspaniali.
Chciałbym podziękować rodzinie Kamila za udział w marszu, a szczególnie jego pogrążonej w żałobie matce. Udział w tym przedsięwzięciu na pewno nie pomógł jej ukoić żalu po stracie dziecka. Jednak chciałbym mieć nadzieję, że wspólnie uda nam się wstrząsnąć sumieniem mieszkańców i kolejna matka, za takiego samego powodu nie będzie musiała tu płakać.
Podziękowania kieruję również do policjantów, którzy zabezpieczali marsz. Byli tam gdzie trzeba i działali z dużym taktem i wyczuciem.  Duże podziękowania dla podinspektora Goździewskiego.

Wróć

Komentarze

Skomentował princess |

no to pojechałeś koleś
poczytaj może ostatni i przed... tygodnik to więcej znajdziesz takich kwiatków, nawet wśród dziennikarzy

Dodaj komentarz

Prosimy dodać 9 i 2.
Ktoś niespełna rozumu (czyt. urzędnik z Brukseli) wykombinował, że skoro on jest durny, to inni ludzie też, i muszę każdego odwiedzającego poinformować, że każda przeglądarka używa ciasteczek, a jeśli zostawisz swój email w formularzu komentarza, to strona go zapisze. Ależ to niebywałe. Normalnie szok...

A wiesz, że jak napiszesz coś w komentarzu, to zostanie to opublikowane? No i pojawi się jako komentarz! No to Cię pewnie zaskoczyło. Dobrze, że takich mądrych urzędników mamy, bo bez tej informacji wcale byś o tym nie wiedział. Podobnie jak o tym, że jeśli zaznaczysz chęć informowania o nowych wpisach, to adres e-mail zostanie zapisany i dostaniesz na niego... informację o nowych wpisach. Zaskoczony?

Zainteresować Cię może jeszcze to:

przez RR

Ciechanowskie atrakcje

Atrakcje dla turystów, których w mieście... brak

+