przez XY (0 komentarzy)

Między namy patriotamy, czyli o tym, jak ciechanowski PiS chce uczcić carskiego oficera

O grobach wojennych i ciechanowskich „miejscach pamięci” na łamach 06-400.pl zamieszczonych było wiele tekstów, obnażających zaniedbania i wręcz kłamstwa historyczne. Nie obca jest nam też kwestia właściwego, godnego utrzymania tych miejsc. Nie, jako punktów do lansu i składania przez hipokrytów, zakupionych z budżetowych pieniędzy kwiatków, w ramach, tzw. „imprez patriotycznych” lecz, jako miejsc zadumy dla przyszłych pokoleń. Miejsc, skąd młodzież czerpie wiedzę o pięknej, a często tragicznej miejscowej historii. Miejsc, upamiętniających tych, którzy dla Polski oddali swoje życie. Dla składaczy kwiatków prawda historyczna nie jest ważna, dla nas jest ona najważniejsza.

Na ostatnią sesję, ciechanowski ratusz przygotował dokument dotyczący stanu utrzymania mogił wojennych i miejsc pamięci wraz z potrzebami remontowymi. Po raz kolejny znalazły się tam kompletne bzdury, nad którymi nie można było przejść obojętnie. Dokument-gniot i co najgorsze jest tam sporo bzdur, od lat przepisywanych. Tak, przepisywanych, kopiowanych, bo co chwila zmieniają się osoby odpowiedzialne za tę tematykę. Jak już urzędnik nabierze trochę wiedzy, wdroży się, zacznie działać trochę racjonalniej, to jest zastępowany przez kolejnego. Ten uczy się, lecz zanim się nauczy, to korzysta z „dorobku” poprzedników. Przedstawia kopię gniota radzie miasta (i to nawet z tymi samymi błędami), a ta bezrefleksyjnie nad tym przechodzi do porządku. Od lat nawet literówek nie można poprawić, np. zamiast POW jest wpisane „POWE” i to jest przez lata kopiowane, to nie jest to śmieszne, a żałosne. Od lat to partactwo krytykuję i zgodnie z wieloletnią tradycją skrytykowałem i w tym roku. Skrytykowałem dla zasady, bo przecież o zmianach w podejściu do tematu, a nawet o merytorycznej dyskusji nie ma co marzyć. Ostatnie prace remontowe na grobach wojennych były wykonane w 2008 roku i od tego czasu miasto nie wystąpiło o pieniądze z budżetu państwa. Nie występuje, to nie ma problemu, a groby się sypią.

Ku mojemu zaskoczeniu, moje wystąpienie spotkało się ostrą ripostą, ale tym razem nie ze strony urzędu, lecz przewodniczącego klubu PiS, nauczyciela historii, posługującego się czystą gwarą ciechanowską. Rzekł, że miotam „oskarżeniamy”, a on zrobił kawał roboty. Nie byłem na posiedzeniu komisji to nie wiem, że zgłosił listę grobów, które powinny zostać wpisane do ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość Polski. Odczytał listę nazwisk: „Antoni Osiecki, Leopold Dutkiewicz, Kazimierz Trętowski, Zygmunt Różycki, Stefan Śmietanko i Józef Mańkowski”.
On zgłosił, a miasto ma wystąpić do IPN-u. Ciekawe, czy to zrobią, bo śmiechu z tego może być dużo.
Sprawę regulują dwie ustawy. Ta z 1933 roku o cmentarzach i grobach wojennych, która reguluje kwestie osób poległych, zamordowanych w czasie działań wojennych. I ustawa z 2018 r. o grobach weteranów walk o wolność i niepodległość Polski, która daje możliwość finansowania remontów grobów weteranów walk, którzy zmarli w okresie pokoju.

Ze zgłoszonych przez radnego grobów trzy objęte są opieką państwa, jako groby wojenne: Trętowskiego, Różyckiego i Mańkowskiego. Pierwsi dwaj to nastoletni ciechanowscy peowiacy, zaangażowani w zamach na niemieckiego żandarma Filtschka, przeprowadzony na ulicy Sienkiewicza. Różycki był ranny i zmarł w rodzinnym domu na Ostatnim Groszu. Trętowski uciekł, ukrywał się i jak przystało na wytrawnego konspiratora bawił się bronią, postrzelił się w brzuch i zmarł w Warszawie. 17-letni Józef Mańkowski natomiast był żołnierzem 201 pułku piechoty i poległ 20 sierpnia 1920 roku w walkach pod Grędzicami.

Trzy groby objęte opieką państwa, jako groby wojenne, a zgodnie z ustawą o grobach weteranów nie dotyczy ona grobów wojennych. Pewnie radny tego nie doczytał. Pozostają jeszcze trzy groby z listy radnego.

 

Zmarły w 1926 roku Leopold Dutkiewicz był weteranem Powstania Styczniowego. Jego mogiła jak najbardziej zasługuje na wpis. Jest jednak jedno ale – ten grób jest już umieszczony w ewidencji grobów weteranów, co każdy może sprawdzić w BIP IPN.
23-letni Stefan Śmietanko (w rzeczywistości Śmietanka), został 2 listopada 1918 roku rozstrzelany przez Niemców za działalność niepodległościową, ale grobu nie można objąć opieką jako wojennego, gdyż pochowany wraz z nim jest jego ojciec. Jest to grób rodzinny. W ostatnich latach, ze zbiórki publicznej wyremontowano tę mogiłę, a biskup Milewski ją jeszcze na dodatek poświęcił. Czy jest sens wpisywania na wykaz, który ma służyć pozyskiwaniu środków na remont? Nie wiem. To byłaby taka sztuka dla sztuki.

Na koniec pozostaje grób Antoniego Osińskiego i tu nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.
Na nagrobku, zmarłego w 1893 roku oficera napisane jest podpułkownik. W ratuszowym dokumencie-gniocie, ktoś przed laty dopisał, że był on „podpułkownikiem wojsk napoleońskich”. Kto wpadł na ten idiotyczny pomysł nie wiadomo, ale jest to bzdura nie z tej ziemi.
Antoni Osiński urodził się bowiem w 1829 roku, w Warszawie. Urodził się 15 lat po abdykacji Napoleona, 14 lat po Waterloo, 8 lat po śmierci cesarza, to jak mógł w wojskach napoleońskich dosłużyć się stopnia podpułkownika? Jak mógłby służyć wiele lat przed swoim urodzeniem?

Inna sprawa jest z jego ojcem – Stanisławem Osińskim, urodzonym w 1789, a zmarłym w 1841 roku i pochowanym na Starych Powązkach. Ten, na grobie, ma umieszczoną inskrypcję „pułkownik b. Wojsk Polskich”. Służył w wojsku Księstwa Warszawskiego, odbył kampanie 1809 i 1812-13. Przesłużył blisko 15 lat, do końca 1821 roku, kiedy wziął dymisję ze względu na stan zdrowia. Do służby powrócił podczas Powstania Listopadowego. W stopniu majora, m. in. był szefem sztabu gen. Dwernickiego. Żołnierz zacny i zasłużony. Związki z ziemią ciechanowską miał, bowiem jego żona – Balbina z Lasockich pochodziła z parafii sońskiej, była córką ówczesnego dziedzica Drążewa.

Antoni w 1870 roku określany jest, jako kapitan w stanie spoczynku armii carskiej i były burmistrz Pilicy (koło Olkusza). Rok później jest już prezydentem Chęcin. Bez wątpienia dobrze mu się wiodło na carskiej służbie. Spotykały go awanse, powierzano mu odpowiedzialne stanowiska i to w czasie, gdy wielu rodaków spotykały represje po Powstaniu Styczniowym. Antoni Osiński takich problemów nie miał. Urodzonego w 1870 troku syna Aleksandra wysłał do korpusu kadetów w Niżnym Nowogrodzie, po ukończeniu którego rozpoczął on zawodową służbę w carskiej armii. W 1893 roku, w momencie śmierci ojca, był już porucznikiem carskiej armii, a do końca I Wojny Światowej dosłużył się generalskich szlifów i stanowiska dowódcy dywizji. Później służył w Wojsku Polskim, a w czasie Bitwy Warszawskiej walczył pod Nasielskiem, Przewodowem i Pułtuskiem. Zmarł w 1956 roku i został pochowany na Powązkach Wojskowych. To on ufundował ojcu nagrobek na ciechanowskim cmentarzu.

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że zarówno grób ojca Antoniego Osińskiego, jak i jego syna powinny być objęte opieką państwa. Obaj dzielni żołnierze dobrze zasłużyli się Ojczyźnie i walczyli o jej wolność i niepodległość. Sam zaś Antoni, przez całe swoje życie dzielnie służył, ale państwu carów. Był podpułkownikiem - carskim, a nie wojsk napoleońskich.

Sześć grobów zaproponowanych przez radnego PiS do wpisu do ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość Polski i tylko jeden z nich mógłby być wpisany i to pro forma, bowiem i bez tego wpisu objęty jest społeczną opieką. Wstyd i poruta.

Na tym cmentarzu wciąż znajduje się wiele grobów spełniających wymogi obu ustaw. Wiele powinno być objętych opieką, jako groby wojenne, jako groby weteranów, ale do tego potrzeba solidnej, rzetelnej, metodycznej pracy, a nie partyjnej frazeologii. Część, osobiście pokazywałem przedstawicielom IPN. Informację otrzymały również służby wojewody mazowieckiego.

Jest jeszcze wiele pracy do zrobienia, ale miejscowi politykierzy niech się trzymają od tego z daleka. Wystarczy urzędnicza głupota, partyjnej już tu nie potrzeba.

 

Wróć

Komentarze

Dodaj komentarz

Prosimy dodać 7 i 3.
Ktoś niespełna rozumu (czyt. urzędnik z Brukseli) wykombinował, że skoro on jest durny, to inni ludzie też, i muszę każdego odwiedzającego poinformować, że każda przeglądarka używa ciasteczek, a jeśli zostawisz swój email w formularzu komentarza, to strona go zapisze. Ależ to niebywałe. Normalnie szok...

A wiesz, że jak napiszesz coś w komentarzu, to zostanie to opublikowane? No i pojawi się jako komentarz! No to Cię pewnie zaskoczyło. Dobrze, że takich mądrych urzędników mamy, bo bez tej informacji wcale byś o tym nie wiedział. Podobnie jak o tym, że jeśli zaznaczysz chęć informowania o nowych wpisach, to adres e-mail zostanie zapisany i dostaniesz na niego... informację o nowych wpisach. Zaskoczony?

Zainteresować Cię może jeszcze to: