przez XY (2 komentarzy)

Patriotyzm, wychowanie patriotyczne i stosunek do historii w wydaniu ciechanowskim

Tablica (nie)pamięci na ratuszu

17 stycznia 2013 roku, w 68 rocznicę wyzwolenia miasta spod okupacji hitlerowskiej władze zorganizowały uroczystość otwarcia nowej części ratusza. Wybudowany dużym nakładem środków nowoczesny budynek z nieznanych dla mnie przyczyn ma stanowić część „rewitalizacji traktu średniowiecznego”.  Społeczeństwo (zapewne zgodnie z oczekiwaniami urzędników) jakoś nie wykazało zainteresowania tym wydarzeniem, które niewątpliwie zapisze się złotymi zgłoskami w annałach miasta.

 

W ramach imprez towarzyszących we wnętrzach pałacu miejskich urzędników otwarto objazdową wystawę, niezbyt związaną z Ciechanowem, a na zewnątrz zorganizowano uroczystość odsłonięcia nowej tablicy ku czci Polaków zamordowanych przez hitlerowców na dziedzińcu ratusza.  Zamysł dobry, jednak wykonanie jak zwykle ciechanowskie.

 

Czas rozpoczęcia uroczystości wyznaczono na godzinę 12.00. Idealnie! Większość ciechanowian w pracy, młodzież w szkole. W efekcie uczestników uroczystości niewielu, a  średnia wieku 60 z dużym plusem.  Gdzie wychowanie patriotyczne młodzieży? Gdzie przekazanie wiedzy następnym pokoleniom? Czyżby prawo do uczestnictwa w tego typu uroczystościach przysługiwało jedynie urzędnikom i emerytom? Chociaż i tych pierwszych było niewielu. Młodzież reprezentował poczet sztandarowy z 1 gimnazjum. Był to a propos jedyny poczet sztandarowy, jaki wziął udział w uroczystości. Nie było nawet sztandarów organizacji kombatanckich.

 

Odsłonięcie tablicy – zwyczajowy już w Ciechanowie popis pt.: „To jest moja piaskownica”.  Zrobił to osobiście sam prezydent Wardziński, gospodarz ratusza, na którym zawisła tablica. Czy ciężko było poprosić jakiegoś gościa honorowego? Choćby ktoś z rodzin pomordowanych.  Dla mnie było to faux pas, ale pewnie nie znam się na lokalnym savoir vivrze.

 

Żeby nie było tylko o poważnych sprawach, to dostrzegłem akcent humorystyczny. Pewnie w mieście zabrakło zniczy i trzeba było improwizować - w tej roli wystąpiła gazowa kuchenka turystyczna, a jej piękna niebieska butla widoczna jest na wielu zdjęciach. Istnieje jednak możliwość, że nie poznałem się na miejskich subtelnościach i nie robiła ona za znicz, tylko miała podgrzewać kociołek z bigosem, który jakiś łobuz podprowadził, korzystając z chwilowej nieuwagi organizatorów uroczystości.

 

Moje zdumienie wywołała natomiast sama tablica. Postanowiłem dogłębniej zapoznać się z jej historią i to jest przyczyną, że piszę o tym wszystkim z prawie miesięcznym opóźnieniem. Najpierw jednak trochę historii.

 

16 stycznia 1945 roku ciechanowianie z nadzieją i niepokojem nasłuchiwali odgłosów zbliżającego się frontu. Nie wiedzieli, co przyniosą im kolejne dni, ale wszyscy oczekiwali, że wreszcie skończy się koszmar trwającej już ponad 5 lat niemieckiej okupacji.

 

Była w Ciechanowie grupa ludzi, która miała szczególny powód, aby oczekiwać wyzwolenia. Były to osoby zatrzymane przez hitlerowców i osadzone w więzieniu w piwnicach ratusza i budynku przy obecnej ulicy Śląskiej. Część z nich to byli członkowie organizacji podziemnych, zatrzymani w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, po tajemniczej i do dzisiaj niewyjaśnionej „wsypie”.  Były tam również osoby aresztowane za szmugiel, był jakiś pracownik Arbeitsamtu. Dziś nie wiemy ile osób czekało w tych kazamatach na to, co im przyniesie los. Świadkowie podawali różne, rozbieżne liczby. Wiktor Wynimko z Gąsocina, jeden z niewielu ocalonych oceniał, że mogło to być nawet 200-300 osób. W jego celi pod ratuszem miały przebywać 53 osoby, a wcześniej, gdy był na Śląskiej 27 osób.  Podawał również, że wraz z nim z okolic Sońska przewieziono 20 osób.  Z kolei Zbigniew Kozakiewicz, któremu 16.01 udało się uciec z więzienia na ul. Śląskiej oceniał, że w ramach „wsypy” zatrzymano około 80 osób. Podaje on, że na Śląskiej cele były zorganizowane z dwóch stron korytarza. Z prawej strony, w pierwszej celi miało przebywać 20 osób, głównie szmuglerów, on sam wraz z 7 innymi osobami miał siedzieć w drugiej celi. Jak podał udało mu się nawiązać kontakt z zatrzymanymi z trzeciej celi, ale ilu ich było nie wiadomo. Żaden z ocalałych nie podał informacji o ilości osób przebywających w celach z lewej strony korytarza. Nie wiadomo również ile osób przebywało w pozostałych celach w ratuszu.

 

16.01 Niemcy zarządzili więźniom pogotowie marszowe i kazali im się przygotować do ewakuacji. Wieczorem, po zapadnięciu zmroku wywołano pierwszych dziesięciu więźniów. Zostali oni, po dwóch, skuci kajdankami i wyprowadzeni na dziedziniec ratusza, w to miejsce gdzie dzisiaj stoi nowoczesny budynek. Tam gestapowcy otworzyli do nich ogień. Te same, zdjęte z trupów, kajdanki zostały użyte do skucia kolejnych dziesiątek więźniów. Wiemy o tym, gdyż z pierwszej dziesiątki uratowało się trzech więźniów i jeden z trzeciej. Najpierw wymordowano więźniów z ratusza, po nich przyszła kolej na więźniów ze Śląskiej, lub Aptecznej, jak się wtedy ta ulica nazywała.

 

17.01 przez miasto przetoczyły się walki pomiędzy wojskami niemieckimi i radzieckimi, które zakończyły się około godziny 16.00. Zapewne wkrótce po tym ciechanowianie dowiedzieli się o tej tragedii.

 

Współcześni pochowali ofiary we wspólnej mogile na cmentarzu przy ulicy Płońskiej. Spoczęło tam 16 znanych z nazwiska i 34 bezimiennych. Pogrzeb odbył się prawdopodobnie 19 stycznia. Część zidentyfikowanych ofiar pochowały rodziny, wielu spoczęło na  cmentarzach w okolicy Ciechanowa.  Straszne to były czasy, ludzkie życie miało niewielką wartość, śmierć nie była niczym nadzwyczajnym. Zatroszczono się o pochówek, a dokumentacja zbrodni, nawet jeśli była zrobiona, to nie wiadomo, gdzie jest.  Minęło kilka lat i na miejscach kaźni pojawiły się tablice upamiętniające te wydarzenia.  W obrębie ratusza tablica wspominała o 50 zamordowanych, z czego 17 wymienionych było z nazwiska. Na budynku przy Śląskiej wymieniono 17 nazwisk i wspomniano o jednym nieznanym. Razem 68 ofiar. Na jakiej podstawie tak napisano – niewiadomo. Dlaczego nie podjęto wtedy prób ustalenia nazwisk innych pomordowanych? Jakie były kryteria doboru nazwisk na poszczególne tablice? Na te pytania chyba nigdy nie uzyskamy odpowiedzi.

 

Mijały lata, w licznych publikacjach temat gestapowskiego mordu był wzmiankowany, jednak nie doczekał się rzetelnej, naukowej analizy – były to jedynie fragmenty układanki, w tym wspomnienia osób, które były więzione w tych dwóch więzieniach, jednak szczęśliwym zbiegiem okoliczności, prawie cudem udało im się uniknąć śmierci.

 

Z biegiem czasu kolejni świadkowie odchodzili z tego świata, a z problemem nikt nie był w stanie się zmierzyć. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Przed 1989 rokiem być może powodem było to, że część pomordowanych miała związki z NSZ, ale przecież w wolnej Polsce nie stanowiło to już przeszkody. Piotr Siwanowicz w TC z 11.01.2000r. pisał: „Czyżby historyczna prawda była zbyt bolesna?  Być może. Jednak warto się zastanowić, czy cisza nad grobami zamordowanych w tamtą styczniową noc nie tworzy klimatu sprzyjającego powstawaniu nowych białych plam historii w miejsce starych”. Minęło kolejnych 13 lat, a my o tej zbrodni nie wiemy wiele więcej. „Białych plam” historii miasta nie ubywa.

 

Korzystając z remontu ratusza miejskie władze, wespół z Towarzystwem Miłośników Ziemi Ciechanowskiej, podjęły trud uzupełnienia nazwisk pomordowanych. Na nowej tablicy figuruje już 45 nazwisk. Chciałoby się powiedzieć sukces, ale czy aby na pewno?

 

Nie chcąc nikogo skrzywdzić, postanowiłem temat zgłębić, zapoznać się z dokumentami i muszę przyznać, że lista została uzupełniona dzięki żmudnej, społecznej pracy pana Andrzeja Piotrowskiego. Z dużym prawdopodobieństwem można mówić, że znajdujące się na jego liście osoby zginęły 16.01.1945r. w Ciechanowie. W przypadku tych, którzy ponadto figurują na przechowywanej w IPN liście zatrzymanych można przypuszczać, że zginęli z rąk Niemców. Rodzi się jednak pytanie, gdzie zostali zamordowani: na dziedzińcu ratusza, na Śląskiej, a może w innym miejscu? Tego dokumenty zgromadzone przez pana Piotrowskiego już nam nie mówią. Bez wątpienia została wykonana ważna i wartościowa praca, która może być bazą do dalszych badań. Tych jednak nie przeprowadzono. Ważniejsze było wykonanie tablicy i jej zawieszenie w dniu otwarcia ratusza.

 

Z nieznanych przyczyn nie poddano weryfikacji nazwisk umieszczonych na tablicach w latach 50 . Przykładem są tu Jan i Stanisław Wysoccy, którzy figurują na tablicy przy ulicy Śląskiej, a zgodnie z zeznaniami świadków byli w pierwszej dziesiątce wyprowadzonych na śmierć z ratusza. Z kolei na „ratuszowej” tablicy pozostał Franciszek Chrzanowski, a z jego listu z dnia 16.01, tj. dnia śmierci wiemy, że był więziony na Śląskiej. Na nowej tablicy pozostał Bolesław Trynks, lat 20. W jego przypadku w księgach parafialnych, jako data śmierci figuruje listopad 1944 roku. Wśród nowych nazwisk nie ma np. Antoniego Zarodkiewicza, który figurował na liście zatrzymanych, a o którym  świadkowie mówią, że został wyprowadzony na śmierć w pierwszej dziesiątce. Im głębiej się wchodzi w ten temat, tym więcej rodzi się wątpliwości.

 

Na cmentarzu przy ul. Płońskiej pochowano 34 nieznane osoby, tyle samo figurowało na starych tablicach. Nowa tablica liczbę nieznanych zmniejsza do 6. W ich miejsce wpisano znane z imienia i nazwiska osoby, które spoczywają w grobach na cmentarzach w Malużynie, Sońsku, Gąsocinie, Zielonej i innych miejscowościach.  Tym samym nie mogą być tymi nieznanymi. Fizycznie nie jest przecież możliwym, żeby jedna i ta sama osoba była pochowana w dwóch miejscach! Jedynym logicznym wytłumaczeniem tej sytuacji jest fakt, że liczba pomordowanych była dużo większa i rację ma jeden z ocalałych, który liczbę ofiar określał na 96 osób! Tutaj jednak TMZC przyjęło, iż figurująca na starych tablicach liczba ofiar jest prawdziwa i nie podjęto się weryfikacji tych danych. Trzeba jednak przyznać, że praca pana Piotrowskiego pozwala przypuszczać, że wśród tych nieznanych spoczywają Feliks Rawa i Stanisław Wiarzewicz. Tym samym dalej pozostaje 32 nieznanych, a 26 spośród nich odmówiono miejsca na nowej tablicy.

 

Moim skromnym zdaniem obecnie zawieszona tablica, jako zawierająca nieprawdziwe informacje winna być zdjęta, a sprawa przekazana profesjonalnym historykom do badań. Jest to zbyt poważna sprawa, aby tak ją pozostawić. Ci ludzie zostali zamordowani ponieważ byli Polakami i my wszyscy winniśmy im pamięć, tak jak to było napisane na starej tablicy:

 

ZACHOWAJMY PAMIEĆ O POMORDOWANYCH - WROGOM NA HAŃBĘ POTOMNYM NA OSTRZEŻENIE

Wróć

Komentarze

Skomentował Za nich |

Zachowajmy pamieć o pomordowanych - wrogom na hańbę potomnym na ostrzeżenie

Skomentował Marcin |

Czemu autor się nie podpisuje?

Odpowiedział RR

Autor podpisuje się przecież.

Korzysta z ciągu słownoliterowego.

Tego nie możemy odmówić nikomu. Takie prawo daje prawo prasowe.

Dlaczego autor nie korzysta z imienia i nazwiska?

Najprostszy powód jest chyba taki, że w tak małym mieście jak Ciechanów wszystko co mówisz i piszesz jest rozumiane przez prywmat tego jak się nazywasz.

Jeśli autorowi chodziło o to by wieksza uwagę przyłożyć do tego co jest napisane niż do tego kto to pisał to efekt został osiągnięty. Tylko nieliczne grono osób (głównie znajdujący się w ogniu krytyki po takim tekście) miast zastanowić się co zostało zrobione źle szukają kogoś komu mogą dokopać.

My, jako Redakcja, tak samo jak nasz Wydawca ponosimy pełną odpowiedzialność za opublikowane teksty. Staniemy z otwartą przyłbicą naprzeciw każdego kto zechce temat tej tablicy podjąć. Dyskusja będzie bardzo gorąca, bo materiałów mamy na dobrą serię artykułów.

Wątek został podjęty też przez kilka instytucji, być może uda się też doprowadzić, dzięki pomocy Prezydenta Chodkowskiego, do rzeczowej dyskusji z TMZC więc wszystko wskazuje na to że zamiast udawać że problemu nie ma "ktoś" w końcu przyzna się do błędu.

 

Jeśli jest Pan, panie Marcinie zainteresowany polemiką z autorem artykułu to zapraszamy do kontaktu z redakcją (tylko tym razem prosze podać poprawny adres e-mail).

Dodaj komentarz

Jaka jest suma 6 i 3?
Ktoś niespełna rozumu (czyt. urzędnik z Brukseli) wykombinował, że skoro on jest durny, to inni ludzie też, i muszę każdego odwiedzającego poinformować, że każda przeglądarka używa ciasteczek, a jeśli zostawisz swój email w formularzu komentarza, to strona go zapisze. Ależ to niebywałe. Normalnie szok...

A wiesz, że jak napiszesz coś w komentarzu, to zostanie to opublikowane? No i pojawi się jako komentarz! No to Cię pewnie zaskoczyło. Dobrze, że takich mądrych urzędników mamy, bo bez tej informacji wcale byś o tym nie wiedział. Podobnie jak o tym, że jeśli zaznaczysz chęć informowania o nowych wpisach, to adres e-mail zostanie zapisany i dostaniesz na niego... informację o nowych wpisach. Zaskoczony?

Zainteresować Cię może jeszcze to:

przez RR

Ciechanowskie atrakcje

Atrakcje dla turystów, których w mieście... brak

+