przez RR (0 komentarzy)

Była msza polowa, była kompania honorowa, była orkiestra. Byli ci starsi i ci najmłodsi.

Rocznica wybuchu II wojny światowej

1 września, w rocznicę wybuchu II wojny światowej, na cmentarzu przy ulicy Gostkowskiej spotkali się przedstawiciele wielu pokoleń ciechanowian. Byli ci starsi i ci najmłodsi. Była jeszcze spora gromadka tych, dla których 1 września 1939 roku nie oznacza jedynie zdarzenia w odległej historii. Ci, dla których wydarzenia września 1939 roku wypełnione są tragicznymi wspomnieniami ich młodości.

 

Niewielu pozostało już wśród nas żołnierzy, którzy w tamten pamiętny wrześniowy dzień stanęli do jakże nierównej walki z najeźdźcą. Stanęli do walki, mimo, iż doskonale zdawali sobie sprawę z przeważającej siły wroga. Godnie wypełnili swój obowiązek wobec ojczyzny. Wielu zginęło wtedy śmiercią bohaterską. I w naszym mieście spoczywają żołnierze polegli nie tylko we wrześniu ale w całych 5-ciu strasznych latach II wojny światowej. Spoczywają jako bezimienni, nieznani.

 

To przy ich symbolicznych grobach na cmentarzu na Gostkowskiej zorganizowana została uroczystość. Była msza polowa, była kompania honorowa, była orkiestra. Miała być godna uroczystość. Na pierwszy rzut oka taka była.

Ja przyglądałem się z bliska. U mnie uczucia się mieszają. Z jednej strony wzruszyła mnie obecność dwóch starszych panów, kombatantów z Czernic Borowych, którzy przyjechali, by oddać hołd poległym żołnierzom 21 warszawskiego pułku piechoty. Z drugiej strony zniesmaczyła mnie postawa osób, które chyba przyszły z obowiązku.


Nie przyszli z potrzeby serca bowiem ci, którzy mogiły nieznanych żołnierzy wykorzystywali jako miejsce do przechowywania wiązanek, toreb czy parasoli.
Na tle nonszalancko rozkładających swoje parasole oficjeli zdecydowanie na plus wyróżnili się dwaj (wieloletni) miłośnicy napoi wysokoprocentowych. Oni, o dziwo, potrafili się zachować. W spokoju i skupieniu brali udział we mszy.
Zaskoczony byłem postawą harcerzy. Z jednej strony licznie przybyli na uroczystość i wielu zachowywało się godnie. Kilka druhenek nawet miało problemy zdrowotne. Zakładam, że spowodowane długotrwałym staniem. Niestety były też spacery po mogiłach ofiar terroru. Tego się po harcerzach nie spodziewałem. Wstyd!

Mimo wszechobecnego, zdecydowanie poważnego charakteru tej uroczystości, był też element humorystyczny.


Inaczej przecież nie można nazwać faktu, że na cmentarz samochodem przyjechał dwuosobowy patrol Straży Miejskiej. Niestety, ich zadaniem nie było zapewnienie bezpieczeństwa, realizacja ustawowych zadań itp. Nic bym nie powiedział, gdyby panowie strażnicy nie mieli tego dnia zupełnie innych obowiązków. Oni na cmentarz przywieźli wieńce dla prezydenta i przewodniczącego rady miasta (małą literą jest celowo -traktujcie to jak żółtą kartkę). Przez cały czas trwania uroczystości umundurowani strażnicy miejscy stali przed bramą cmentarną dzierżąc wieńce. Wkroczyli oni na cmentarz dopiero, gdy nadszedł czas złożenia kwiatów. Starym zwyczajem nieśli je przed miejskimi oficjelami. Czyżby nasi włodarze byli aż tak słabowici? Można by przypuszczać, że nasi włodarze nie są w stanie samodzielnie nieść wieńca. Wszyscy dają sobie sami radę, nawet kombatanci, ale nie paniska z ratusza. Wstyd!

Złego słowa bym nie powiedział, gdyby panowie ze Straży Miejskiej złożyli wieniec we własnym imieniu. Tak być powinno. Tego jednak nie zrobili. Sami wieńca nie składali. Złego słowa bym nie powiedział też, gdyby zaciągnęli wartę honorową. Pochwaliłbym, gdyby odbierali wieńce od poszczególnych delegacji, układając je pod pomnikiem.

Wykorzystywanie ich przez prezydenta, jak do tej pory, w charakterze żywych stojaków do wieńców, zawsze budzić będzie mój stanowczy sprzeciw.



Może w przyszłym roku zarówno nasze "prezydenciątka" jak i delegacja rad(os)nych miejskich "dysydentów" nabiorą krzepy, by udźwignąć ciężar wieńca. O udźwignięciu ciężaru zaufania społecznego pomówić przyjdzie jeszcze czas.

Wróć

Komentarze

Dodaj komentarz

Prosimy dodać 9 i 8.
Ktoś niespełna rozumu (czyt. urzędnik z Brukseli) wykombinował, że skoro on jest durny, to inni ludzie też, i muszę każdego odwiedzającego poinformować, że każda przeglądarka używa ciasteczek, a jeśli zostawisz swój email w formularzu komentarza, to strona go zapisze. Ależ to niebywałe. Normalnie szok...

A wiesz, że jak napiszesz coś w komentarzu, to zostanie to opublikowane? No i pojawi się jako komentarz! No to Cię pewnie zaskoczyło. Dobrze, że takich mądrych urzędników mamy, bo bez tej informacji wcale byś o tym nie wiedział. Podobnie jak o tym, że jeśli zaznaczysz chęć informowania o nowych wpisach, to adres e-mail zostanie zapisany i dostaniesz na niego... informację o nowych wpisach. Zaskoczony?

Zainteresować Cię może jeszcze to: