przez RR (0 komentarzy)

Jest ich w mieście cała masa, szpecą, a na dodatek nie pomagają już od dawna biednym i potrzebującym.

Nielegalne pojemniki na używaną odzież

Mowa o charakterystycznych pojemnikach na odzież używaną, które od wielu lat stoją w wielu miejscach naszego miasta i sukcesywnie pojawiają się nowe.
Do kogo należą? Co się dzieje z rzeczami do nich wrzuconymi? Kto na nich zarabia?
Na te pytania odpowiedź jest prosta. Należą do prywatnej firmy, która z pomocą biednym nie ma już od dawna nic wspólnego. Ze współpracy z PCK zarządca pojemników dawno się wycofał, bo była nieopłacalna.
Gdzie wędruje odzież z pojemników? Pozyskane rzeczy firma sprzedaje w sieci własnych sklepów z używaną odzieżą lub przerabia na czyściwo.
W Urzędzie Miasta nikt nie wie skąd się wzięły i dlaczego jeszcze stoją.

W Wydziale Inżynierii Miejskiej długo szukaliśmy osób, które w sprawie pojemników się orientują. Skierowano nas do Wydziału Urbanistyki. Tam bez trudu wskazano nam odpowiedniego urzędnika w ... Wydziale Inżynierii Miejskiej. Dosłownie 2 pokoje od odwiedzonego wcześniej. Tam już bez trudu dowiedzieliśmy się, że pojemniki stojące na działkach miejskich stosownego pozwolenia nie posiadają od wielu lat.

"Żadnych umów na pojemniki na używaną odzież nie mamy" – mówi nam pracownik tego Wydziału. "Wysyłane są pisma do zarządcy pojemników o wskazanie pozwolenia na zajmowanie terenu lub zawarcie z miastem stosownej umowy. Pozostają bez odpowiedzi". Firma nie śpieszy się z odpowiedzią. Od ponad roku w korespondencji nastała błoga cisza. A urzędnicy magistratu czekają.

Chociaż logo PCK już dawno zniknęło z pojemników, to mieszkańcy nadal żyją w przekonaniu, że wrzucając tam odzież pomagają ubogim.
Jak widać ktoś na naiwności ludzi zrobił sobie niezły interes. Przy współudziale urzędników, których procedury administracyjne przerosły.

Stawiają gdzie popadnie

Pojemników w naszym mieście jest całkiem sporo. Sprawa ich stawiania, jak widać choćby po ulicy Sienkiewicza, to istna “wolna amerykanka”. Tam wrzucenie rzeczy do pojemnika bez naruszenia prawa jest wręcz niemożliwe. Zarządcą tej drogi nie jest jednak miasto, więc Straż Miejska uważa zapewne, że ma "ręce czyste".
Ponieważ miejscy urzędnicy mają problem ze skontaktowaniem się z zarządcą pojemników, ba, nawet z ustaleniem kto nim jest - skontaktowaliśmy się z firmą. Żadna z osób, z którymi udało nam się porozmawiać nie była w stanie odpowiedzieć na pytanie czy pojemniki ustawiane są bez wcześniejszych uzgodnień z zarządcami terenu.

Jak się z nimi uporać?

Pojemniki nie mają prawa stać na terenach podległych miastu. Miasto ich nie usuwa, bo nie może, czy też raczej nie chce?
Pojemników nie wolno usunąć ot tak sobie. Ponieważ jest na nich znak firmowy przeniesienie ich w inne miejsce mogłoby być uznane za kradzież.

Podpowiedzmy urzędnikom co mogą

Skoro istnieje podstawa prawna do postawienia zarzutu o zajmowanie terenu bez zezwolenia, strażnicy miejscy mogą sami usunąć pojemniki. Tylko, że władze miasta musiałyby chcieć to zrobić. Do tego się jednak nie kwapią.
Po kolei. Znajdźcie miejsce na pojemniki. Zabezpieczcie. Firma sama po odbiór swojej własności się zjawi. Zwrócić je właścicielowi będziecie musieli bezwzględnie ale może dopiero po uregulowaniu należności za ich sprzątanie. Wtedy też "skutecznie" wręczycie pismo o uregulowanie należności za zajmowany nielegalnie przez wiele lat teren.
A kwestia wezwań kierowanych do firmy o wskazanie tytułu prawnego do zajmowanego terenu. Skoro miasto pozwolenia na ustawienie w pasie drogowym nie wydało to po co to pytanie? Wyjaśnienia w kwestii lokalizacji pojemników sobie darujcie i zwróćcie się o usunięcie pojemników albo zróbcie to sami. Odpowiedź, o ile przyjdzie, raczej łatwa do przewidzenia. To firmy zewnętrzne zajmują się ustawianiem pojemników i firma może jedynie pouczyć, wyczulić i poprosić o baczniejszą uwagę swoich podwykonawców.
Czas by coś zrobić z tymi pojemnikami drodzy urzędnicy.

Dlaczego miasto toleruje pojemniki, choć firma nie uzgadnia, gdzie je postawić i nie płaci za korzystanie z terenu - niech już pozostanie zagadką.
Tylko zróbcie już coś z tymi pojemnikami do jasnej ... anielki.

Wróć

Komentarze

Dodaj komentarz

Prosimy dodać 9 i 5.
Ktoś niespełna rozumu (czyt. urzędnik z Brukseli) wykombinował, że skoro on jest durny, to inni ludzie też, i muszę każdego odwiedzającego poinformować, że każda przeglądarka używa ciasteczek, a jeśli zostawisz swój email w formularzu komentarza, to strona go zapisze. Ależ to niebywałe. Normalnie szok...

A wiesz, że jak napiszesz coś w komentarzu, to zostanie to opublikowane? No i pojawi się jako komentarz! No to Cię pewnie zaskoczyło. Dobrze, że takich mądrych urzędników mamy, bo bez tej informacji wcale byś o tym nie wiedział. Podobnie jak o tym, że jeśli zaznaczysz chęć informowania o nowych wpisach, to adres e-mail zostanie zapisany i dostaniesz na niego... informację o nowych wpisach. Zaskoczony?

Zainteresować Cię może jeszcze to: