(1 komentarzy)

Po 84 latach znowu w Ciechanowie

Niecodzienna wizyta śladami przodków

Dzisiaj, tj. 3 czerwca 2013 r. odwiedziła Ciechanów 45-osobowa grupa Żydów, którzy wywodzą się z dwóch rodzin mieszkających niegdyś w mieście nad Łydynią: Szlezyngierów i Ciechanowerów. Są oni ze sobą spokrewnieni bądź spowinowaceni (ich krewnym jest  noblista z 2004 r. z dziedziny chemii Aaron Ciechanower).

Goście przybyli głównie z Izraela, ale byli wśród nich także obywatele USA, Kanady i Urugwaju. Swoistym bohaterem dzisiejszego dnia dla tej grupy był Nusen Szlezyngier, który urodził się w Ciechanowie 31 października 1924 r. (porusza się obecnie na wózku). Odnalazł dziś w ciechanowskim USC swój akt urodzenia. Jego ojciec miał na ul. Warszawskiej sklep kolonialny, co odnotowuje "Księga Adresowa Polski" z 1929 roku. W tymże  roku rodzina Nusena Szlezyngiera wyemigrowała do Kanady. Dziś był on po raz pierwszy w swoim rodzinnym mieście od chwili wyjazdu przed 84 laty. Choć niewiele pamięta z tamtego okresu, to nie krył swojego wzruszenia.

Na uwagę zasługuje również sędziwy przewodnik grupy - Mordechaj Ciechanower, który urodził się prawie 90 lat temu w Makowie Mazowieckim i jest b. więźniem Auschwitz. Pozostaje niezwykle aktywny i jako świadek tragicznej historii swojego narodu w XX wieku odwiedza Polskę w tym roku już po raz trzeci opowiadając o swoich przeżyciach młodzieży z Izraela, czy żołnierzom armii izraelskiej.

Niecodzienni goście, chociaż byli w Ciechanowie krótko, to udali się na chwilę w pobliże zamku, przeszli ul. Warszawską, byli koło Ratusza. Złożyli także wizytę na cmentarzu żydowskim. Po 2 godzinach pobytu wybrali się w dalszą podróż do Makowa Maz. i dalej do Treblinki. Mają w swoich planach odwiedzenie Lublina, Majdanka, Auschwitz, Częstochowy i Łodzi. Przebywać będę w Polsce przez cały najbliższy tydzień.

Wróć

Komentarze

Skomentował mr |

Pewnie nie uprzedzili o wizycie... inaczej ktoś pewnie przyciąłby trawę przy obelisku na Aleksandrówce.

Dodaj komentarz

Prosimy obliczyć 1 plus 5.
Ktoś niespełna rozumu (czyt. urzędnik z Brukseli) wykombinował, że skoro on jest durny, to inni ludzie też, i muszę każdego odwiedzającego poinformować, że każda przeglądarka używa ciasteczek, a jeśli zostawisz swój email w formularzu komentarza, to strona go zapisze. Ależ to niebywałe. Normalnie szok...

A wiesz, że jak napiszesz coś w komentarzu, to zostanie to opublikowane? No i pojawi się jako komentarz! No to Cię pewnie zaskoczyło. Dobrze, że takich mądrych urzędników mamy, bo bez tej informacji wcale byś o tym nie wiedział. Podobnie jak o tym, że jeśli zaznaczysz chęć informowania o nowych wpisach, to adres e-mail zostanie zapisany i dostaniesz na niego... informację o nowych wpisach. Zaskoczony?

Zainteresować Cię może jeszcze to: